Na zakupach

Vinho Verde czyli (nie całkiem) zielone wino

Kupujemy i smakujemy. A co nam posmakuje, tym się z Wami dzielimy. Dzisiaj polecamy coś dla duszy, na słoneczny weekend, których mniemam, że będzie coraz więcej.

Vinho verde to wino, które pochodzi z Portugalii. Tłumacząc słowo w słowo, znaczy to „zielone wino”, ale zdziwiłby się ten, który by zaufał słownikowi, bo nie jest ono zielone. Najczęściej jest białe, choć czasem można trafić na różowe, a jeszcze rzadziej na czerwone. Zatem skąd ta nazwa?

Pamiętacie tem dowcip? Mamusiu, czemu te czarne porzeczki są czerwone? Bo są jeszcze zielone!

No więc ‘zielony’ to synonim określenia ‘młody’. Zatem nasze wino jest młode! Nie jest to jednak wino typu Boujolais Nouvo. Vinho verde zazwyczaj ma od 9 do 18 miesięcy, jest delikatnie gazowane. Winogrona na Vinco verde zbierane są przed uzyskaniem odpowiedniego wieku do zbioru na wino. Wino wciąż pracujące, dojrzewające, korkowane jest w butelce i w butelce dojrzewa do momentu otworzenia. Stąd właśnie ten gaz. Proszę, nie myślcie, że to podróba szampana 😉 wino to nie wymaga szampanowego korka, nie wystrzeliwuje, nie pieni się. No i co najważniejsze, nie szumi w głowie (zwykle mają ok. 10%)!

Portugalski chemik i sommelier  António Augusto de Aguiar powiedział: Vinho verde to jedno z najbardziej niezwykłych win. Jest oryginalne, młode, odświeżające, dietetyczne. Nie upaja. Właśnie dlatego je kocham: wie, jak szanować inteligencję. (cyt. za Wikipedią).

Vinho verde najcudowniejsze jest latem, w duże upały. Schłodzone wino smakuje wakacjami, przywodzi na myśl plaże i słońce. Daje poczucie wolności.

Dzięki portugalskiej Biedronce Vinho verde dostępne jest i u nas! (Pamiętam, jak jeszcze przed 7 laty ściągałam to wino z Niemiec, później pojawiało się w nielicznych winiarniach, dziś jest tu i dla każdego).

Biedronkowe wino bywa różne, obecnie jest wino Anjos (Anioły) za niecałe 13 zł, którego nie znałam, a wg opisu producenta jest…

W rzeczywistości daleko mu do mojego ulubionego Casal Garcia (mmmmmm), ale przecież zaczęło się lato i nie mam zamiaru udawać, że nie mogę mieć namiastki Portugalii u siebie we Wrocławiu 😉
Dziś, w akompaniamencie dobrego filmu szklaneczka zielonego wina, ser cheddar i przepyszne oliwki (z fetą, migdałami, czosnkiem i papryczką) od przesympatycznego greckiego sprzedawcy z wrocławskiego Bazaru Smakoszy…

P.S. smakuje równie pysznie z truskawkami… albo melonem… albo krewetkami!

Nata

W0742-2
„biedronkowe” vinho verde
Najlepsze moim zdaniem vinho verde
Najlepsze moim zdaniem vinho verde