coś na ząb · must eat · Przepisy · Przetwory

Suszone pomidory w oleju

Tak, to już ostatni dzwonek. Mimo niesprzyjających okoliczności dorwałam piękne pomidory lima i jak co roku paręnaście słoików poczyniłam. Bo powiem Wam jedno – jeśli raz sami je zrobicie już nigdy, żadne kupne suszone pomidory nie będą Wam tak smakowały.

Przepis w ciągu tych czterech lat suszenia pomidorów zmodyfikowałam pod swoje kubki smakowe, a w tym roku do połowy słoików dodałam jeszcze świeżego,  zielonego pieprzu. Są idealne!

Żeby przygotować własne suszone pomidory w oleju potrzebujemy:

  1. POMIDORY! 🙂 Najlepsze wg mnie (i cenowo i smakowo) to nasza lima. Pomidory te są mięsiste a przy tym mają małą zawartość pestek i soku. Świetnie nadają się zarówno do suszenia, jak i zrobienia z nich przecieru pomidorowego. Nawet te z gospodarstw ekologicznych nie powalają w sezonie swoją ceną, więc jak najbardziej polecam wybrać te bez oprysków, uprawiane naturalnie. Do suszenia wybierajcie te mniejsze pomidory (większe zużyłam na przecier),  dojrzałe, o ładnej skórce. Jeśli trafią się Wam lekko niedojrzałe też lepiej je zużyć w inny sposób. Twarde, ale w pełni dojrzałe pomidory do suszenia są najlepsze.
  2. DOBREJ JAKOŚCI OLEJ. Polecam nierafinowany olej rzepakowy, bądź olej z pestek winogron. Oliwa z oliwek? Niekoniecznie. Jest zbyt wyrazista w smaku i w zależności od producenta może być wyczuwalna bardziej niż smak pomidorów. A nie o to nam chodzi. Robiłam pomidory z oliwą z oliwek, z olejem z pestek winogron i z rzepakowym nierafinowanym. Dwa ostatnie oleje pod względem smakowym najbardziej mi przypadły do gustu.
  3. CZOSNEK – bądźmy do końca lokalni – zdecydowanie polski 🙂
  4. WODA NIEGAZOWANA. Tu względy ekonomiczne i smakowe. Ponieważ sporo słoików robię i zużywam duże ilości dobrego oleju postanowiłam go zmieszać z wodą. Pomidory nic na tym nie straciły.
  5. MIESZANKA NATURALNYCH PRZYPRAW SUSZONYCH (w większości ziołowych). To wymaga małych poszukiwań, chociaż ostatnio zauważyłam w Tesco, na regałach ze zdrową żywnością, całkiem pokaźny zbiór suszonych przypraw ziołowych. Czego ja używam: czubrycy zielonej (zamiast soli), suszonego czosnku niedźwiedziego, świeżo mielonego pieprzu, przyprawy naturalnej pomidorowo-bazyliowej z czosnkiem niedźwiedzim, bądź zamiennie pomidorowo-czosnkową z czarnuszką. Dodatkowo w tym roku do połowy słoików dorzuciłam świeży, zielony pieprz, który zamrożony czeka właśnie na takie okazje. To prawda, nie spotkałam go w polskich sklepach, ale jak pisałam w innych postach, w których królował zielony pieprz – jeśli tylko uda Wam się trafić – kupujcie, mroźcie i się delektujcie. W pomidorach suszonych jest on świetnym, smakowym dodatkiem, ale niekoniecznym, aby pomidory były naprawdę rewelacyjne w smaku.
  6. BLACH DO PIECZENIA wyłożonych papierem do pieczenia. Mimo, że pomidory nie puszczają praktycznie wcale soku, to jednak trochę go mają. Warto więc zabezpieczyć blachy papierem.
  7. Przed przystąpieniem do suszenia miejcie świadomość, że kilogram pomidorów to praktycznie nic w formie suszonej. Jeśli chcecie zrobić powyżej 12 sztuk, ok. 300 ml słoików suszonych pomidorów celujcie w 10 kg pomidorów. Tu podaję na oko, bo uwierzcie, przerabiam takie ilości, że nawet ich nie ważę. Kupuję zazwyczaj 20-25 kg i z tych ilości robię suszone pomidory i przecier pomidorowy, kwestia segregacji, które pomidory do czego zużyję.

 

WYKONANIE:

  1. Pomidory dokładnie myjemy pod bieżącą wodą i przekrawamy wzdłuż. Ciasno układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. 
  2. Wstawiamy do nagrzanego na 100 stop. C. piekarnika (termoobieg). Drzwiczki piekarnika powinny być lekko uchylone, aby wszystko na bieżąco odparowywało i aby nasze pomidory się po prostu nie przypiekły. Ja suszę pomidory na 3 blachach jednocześnie, co jakiś czas sprawdzając ich stan i zamieniając blachy miejscami (zawsze mam wrażenie, że te z samego dołu i z samej góry suszą się szybciej).
  3. Kiedy są gotowe? Mniejsze już po ok. 4-5 godzinach. Większym potrzeba nawet 7 godzin. Jak rozpoznaję, że pomidor jest dla mnie idealnie ususzony? Gdy naprawdę delikatnie go ścisnę i nie pojawi się wypływający sok. Zawsze też na bieżąco wyjmujcie te mniejsze pomidory, które są bardziej wysuszone w porównaniu z innymi. Skórka idealnie ususzonego pomidora nie powinna być widocznie przypieczona, a jedynie pomarszczona. Na zdjęciu możecie zauważyć, że ja przegapiłam przy niektórych kawałkach ten moment i pojedyncze pomidory są już przypieczone. Celowo umieszczam – niech Wam się aż tak bardzo nie wysuszą, ale jeśli się zdaży, to zdecydowanie tragedii nie będzie 🙂
  4. Ususzone pomidory przełóżcie do słoiczków (do 3/4 wysokości słoika). Do każdego słoiczka dodajcie pół  ząbku czosnku pokrojonego w płatki (albo cały ząbek – kwestia waszych preferencji).
  5. Zalewę do pomidorów przygotowuję partiami, dzięki temu unikam sytuacji, gdy mi jej zostanie. Wolę ewentualnie dorobić. Do garnka wlewam 3 szklanki oleju, 1,5 szklanki niegazowanej wody, dodaję łyżkę czubrycy zielonej i po czubatej łyżeczce pozostałych, wyżej wymienionych przypraw. Pieprz mielę na oko, ale zdecydowanie dodaję go najmniej (do partii gdzie dodałam świeży, zielony pieprz, zrezygnowałam w ogóle z mielonego pieprzu). Całość mieszam i podgrzewam do momentu aż zalewa będzie gorąca, ale nie będzie się jeszcze gotować. Tu często stosuję „test palca” – czyli jeszcze nie parzy, ale raz zanurzysz opuszek palca i więcej już nie chcesz 🙂
  6. Zalewę wlewam do słoików łyżką, albo małą chochelką dzięki czemu dodane przyprawy nie osiadają na spodzie garnka i mam świadomość, że dodałam ich do każdego słoika mniej więcej po równo. W każdym słoiczków powinno być tyle zalewy, aby przykryła (ok. 1 cm ponad) pomidory.
  7. Słoiki dobrze zakręcam i dla „spokojności” je pasteryzuję w piekarniku. Tu stosuję zasadę: jeśli słoiki są jeszcze ciepłe, wstawiam do nagrzanego na 110 stop. C piekarnika (grzanie góra/dół) na ok. 20 minut. Gdy zimne, wstawiam do zimnego piekarnika, nastawiam temperaturę jak wyżej i pasteryzuję przez ok. 30 minut. W obu przypadkach po wyłączeniu pozostawiam w piekarniku do całkowitego ostygnięcia.
  8.  Gotowe! W zasadzie od zaraz można zacząć delektować się smakiem suszonych pomidorów w oleju. Smacznego! 🙂