dla dzieci · obiady · Przepisy

Pierś indycza z sosem pomarańczowo-żurawinowym i pieczonymi ziemniakami

„Nie samym schabowym człowiek żyje” – powiedziałam do męża i podałam indyka.

Za czasów mięsożerności uwielbiałam drób. Dziś bardzo sporadycznie kupuję kurczaki, a jeśli już to eko, bądź zagrodowe. Bardziej ufam kaczkom, indykom, chociaż wiadomo, nie mając ich na własnym podwórku, ciężko do końca być pewnym, czym to tam ten drób karmią. Plus, że taki indyk jest wybredniejszy od kur i ciężej mu wcisnąć syf do dziubka. A i ja niechętnie do dziubków dzieci swoich, liczne E pragnę podawać.

Tak więc w ramach dogadzania wymagającym podniebieniom podano:

Pierś z indyka

Pierś najpierw umyć pod ciepłą, bieżącą wodą i delikatnie ponacinać górę nożem i klasycznie , acz dokładnie pougniatać przy okazji dodając przyprawy: sól, pieprz, słodka mielona papryka, czosnek mielony suszony i moje ulubione zielone, czyli suszony lubczyk, suszona pietruszka, niewielka szczypta ziół prowansalskich. Ja naprawdę przyprawiam na oko, więc ciężko mi podać dokładne proporcje. Wiadomo z solą i pieprzem trzeba uważać, natomiast z ziołami można już sobie bardziej pofolgować.

indyk_podsmażonyTak doprawioną pierś warto odstawić na dwie godziny, no ewentualnie godzinę. Przed wstawieniem do piekarnika pierś przysmażyłam na patelni (około minuty z jednej i drugiej strony). Dlaczego? Po prostu nie cierpię, jakąś estetyczną alergię mam, gdy podczas pieczenia, z mięsa uwalniają się soki tworząc po bokach jakieś dziwne ugotowane farfocle. Zupełnie wtedy tracę ochotę na jedzenie.

Brytfankę podlać wodą (ja przy okazji robiłam rosół, więc nim podlałam zamiast wody). Ważne jest, aby mięsa indyczego nie wysuszyć za bardzo podczas pieczenie, wszak takie tendencje to mięso ma. Wystarczy je podczas pieczenia kilka razy podlewać utworzonym podczas pieczenia sosem. Wstawić na pół godziny do nagrzanego na 190 stopni piekarnika (grzanie góra/dół) i można zabrać się za sos pomarańczowo-żurawinowy.

Sos pomarańczowo-żurawinowy

Tradycyjna woda+żurawina to było dla mnie za mało. I tak sobie pomyślałam, czemu nie zaszaleć i nie spróbować trochę innej kombinacji. Mój wzrok zatrzymał się na pomarańczach (z tych bardziej słodkich, niż kwaśnych), więc postanowiłam je wykorzystać:

  • dwie średniej wielkości pomarańcze
  • 100 g żurawiny suszonej

sos_żurawinowy_przygotowanie

Wykonanie:

  1. Pomarańcze wycisnąć (pestki wyrzucić) i przelać sok, jak również wyciśnięty miąższ do małego rondelka.
  2. Podgrzewać sam sok ok. 5 minut, dodać żurawinę. Zmniejszyć ogień i dusić pod przykryciem ok. 15 minut. Po tym czasie smaki idealnie się połączą.
  3. Lekko ostudzić i zmiksować na głądką masę. Gdyby sos wydawał się za gęsty dodaj 4-5 łyżek ciepłej przegotowanej wody i wymieszaj mikserem. Sos ma mieć delikatnie lejącą się konsystnecję.

sos_żurawinowy_gotowy             sos_żurawinowy_zblendowany

Całość podawać z pieczonymi ziemniakami pokrojonymi w ćwiartki i doprawionymi suszonymi ziołami (lubczyk, pietruszka, tymianek, delikatnie posolić i popieprzyć). Można piec w piekarniku razem z mięsem ok. 40 minut.

Smacznego! 🙂

W kuchni tkwiła i gotowała: Ania

indyk_gotowy1indyk_gotowy2

A NASTROJE W RODZINIE…

paula_indykDodatnie. Mąż zachwycił się bardziej sosem pomarańczowo-żurawinowym niż mięsem (a to duże wyróżnienie). Dziewczyny jednogłośnie podziękowały za sos i rzuciły się na mięso i ziemniaki. A ja pocieszyłam się kotletami sojowymi, które jednak do tego sosu zupełnie się nie nadają.

TIPY

  1. O tym, jak kupować żurawinę pisałam już w „tipach” tutaj
  2. O pomarańczach wiem tyle, co nic 🙂
  3. W zależności od rodzaju ziemniaka należy podczas pieczenia sprawdzać, czy są wystarczająco miękkie