bez mięsa · bez nabiału · obiady

Kapryśny jarmuż

No dobrze, przyznam się – może to jednak ja kapryśna jestem. Co myślę o jarmużu? Co myślę? Dla mnie jest ciężkim warzywem do zjedzenia, bo jego smak do mnie nie przemawia. Ale mechanizm działa tak: pisze jedna koleżanka, że się zajada. Pisze druga, że jest taki mega zdrowy. Pisze trzecia, że w tym sklepie, co ma owada w nazwie, po taniosze sprzedają. No i zdarzyło się, że wpadłam ci ja po banany do tego owada i jarmuż prawie się na mnie rzucił. „No dobrze”. – Pomyślałam. „Dam ci szansę”. Kupiłam, przyniosłam do domu, zamknęłam w lodówce dumając co z nim zrobić.

Parę dni poleżał, aby zbliżyć się do terminu, kiedy to wypada na jakiś pomysł wpaść. A że rodzina wybitnie mięsny obiad miała, musiałam wymyślić coś dla siebie. Otworzyłam, spróbowałam, pewna, że oto olśnienie na mnie spłynie. Nie ukrywam – sam, zupełnie, ale to zupełnie mi nie zasmakował. Stwierdziłam więc, że dodam do niego wszystko to, co lubię i może poczuję to niebo w gębie, czy co tam się czuć powinno.

Składniki na jedną porcję:

  • 100 g jarmużu surowego, drobno pokrojonego, bez łodyg
  • 100 g szpinaku świeżego
  • 5 kawałków suszonych pomidorów w oleju, drobno pokrojonych
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • przyprawy: sól, pieprz, czubryca zielona, szczypta (mała) kardamonu
  • pół łyżeczki miodu naturalnego (opcjonalnie)
  • łyżka oliwy z suszonych pomidorów

Wykonanie:

jarmużCebulę drobno pokrojoną z wyciśniętym ząbkiem czosnku podduś na głębokiej patelni. Dodaj jarmuż i szpinak. Dokładnie wymieszaj. Dodaj przyprawy (na początku bez szaleństw, później, gdy wszystko się poddusi, można doprawić). Duś wszystko na wolnym ogniu ok. 10 minut, po czym dodaj pokrojone suszone pomidory. Dobrze wymieszaj. Dodaj pół łyżeczki miodu (opcjonalnie, ale szczerze, dopiero po dodaniu miodu mi akurat zasmakowało). Dopraw jeszcze jeśli to konieczne. Duś ok. 25-30 minut.

I z czym  podać? Ukradnij 2-3 ziemniaki z obiadu rodziny (najlepiej surowe, bądź delikatnie ugotowane), pokrój w plastry, włóż do piekarnika. Tak, teraz się najesz 🙂

 W kuchni tkwiła i gotowała: Ania

jarmuż gotowy

Jak szczerze, to szczerze – nieba w gębie nie poczułam, ale.. byłam blisko. Naprawdę. Może nie sprawił to tylko jarmuż, mam jednak optymistyczne poczucie, że wcisnęłam w siebie trochę tych, jakże cennych, składników odżywczych. Natomiast na dzień dzisiejszy jednego jestem pewna – o ile szpinak mogę kupować worami, z jarmużem, mimo tych achów, w dłuższą przyjaźń się nie wplączę.

jarmuż gotowy1

Ania