coś na ząb · must eat · Przepisy

Domowe antipasti, czyli papryczki nadziane

To kolejna pozycja z serii MUST EAT, co nie zmienia faktu, że w moim domu papryczki jem tylko ja. Od razu widać, kto jest tu ostry 😛 🙂 Uwielbiam różne kombinacje antipasti i będąc w ciąży ze Starszą była to moja jedyna zachcianka, na widok której autentycznie dostawałam ślinotoku. Do dziś mi zostało!

A gdy wybrałam się na targ kupując kilogramy wszystkiego do tegorocznych przetworów i zobaczyłam pakowane po 5 kilo śliczne papryczki chili, pomyślałam, że i tak mam w brud pracy i takie antipasti machnę w przerwie pomiędzy suszonymi pomidorami, a dżemami. No to machnęłam 🙂

Składniki na ok. 10 małych (200 ml) słoiczków:

  • ok. 1 kg czerwonych papryczek chili średnio ostrych (nie, no nie oszalałam, żeby całe 5 kilo na antipasti przerobić)
  • 2 opakowania sera typu feta (u mnie ok. 500 g i trochę zostało)
  • przyprawy: pieprz ziołowy, czosnek niedźwiedzi, czubryca zielona, bądź zbliżona co niej mieszanka ziół
  • ok. 5 ząbków czosnku
  • liście laurowe
  • ok. 1 litr oleju rzepakowego (u mnie nierafinowany, tłoczony na zimno)
  • woda
  • umyty, wyparzony pojemnik np. po ketchupie bądź rękaw cukierniczy
  • lateksowe rękawiczki

Wykonanie:

  1. Papryczki oczyszczamy z gniazd nasiennych, odcinając główkę i delikatnie wydrążając środek nożem. Zdecydowanie przy takiej ilości polecam użycie cienkich rękawiczek lateksowych. Pojęcia nie macie, jak bardzo potrafią piec dłonie po kontakcie z taką ilością papryczek. Ja mam, więc ostrzegam 🙂
  2. Dokładnie myjemy pod bieżącą wodą, aby w efekcie przelać je dużą ilością wrzątku (szybkie blanszowanie)
  3. Ser feta wraz z przyprawami zmiksować na jednolitą masę. Nie dodawałam soli, bo feta wydaje mi się wystarczająco słona.
  4. Do pojemnika, bądź rękawa cukierniczego przełożyć ser i nadziewać papryczki.
  5. W garnku zagrzać olej z wodą w proporcjach 2:1, czyli np. pół litra oleju i 250 ml wody. Do całości dodać przyprawy, te same, których użyłam do przyprawienia fety, opcjonalnie można dodać niewielką ilość soli. Dokładnie wymieszać. Olej powinien być dość ciepły, ale nie gorący (idealny  jest test palca).
  6. Do wyparzonych, wysuszonych słoików powkładać nadziane papryczki, kilka cienkich pasków pokrojonego czosnku, liść laurowy. Zalać olejem po samą górę słoika i mocno zakręcić. Po ostudzeniu trzymać w lodówce.
  7. Papryczki są idealne do jedzenia po 2-3 dniach. Są idealnie kruche i aromatyczne. Otwarty słoik należy zjeść również w ciągu 2-3 dni.
  8. Nie pasteryzujcie! Ja w ramach eksperymentu zapasteryzowałam dwa słoiczki i trzymałam je na blacie w kuchni. Potwierdzam – zepsuje się mimo pasteryzacji.